Zapomniana obietnica Sherry Wilde – część I

Zapomniana obietnica Sherry Wilde – część I

Recenzja książki Wilde Sherry, The Forgotten Promise. Rejoining Our Cosmic Family, Ozark Mountain Publishing 2018

Część I: Rodzina dysfunkcyjna

Jednym z podstawowych pytań, jakie pojawia się przed każdym, kto doświadczył nadzwyczajnego wydarzenia wywracającego jego uporządkowane życie jest: co można zrobić z tym doświadczeniem? Zwłaszcza jeśli jest ono trudne lub traumatyzujące albo jeżeli nie ma szans poddać jej jakiejkolwiek kontroli (np. wypadek, nieuleczalna choroba). To od uczestnika i ludzi wokół niego zależy, czym stanie się dla niego. Upraszczając, możne owo zdarzenie wpływać: pozytywnie lub negatywnie, mocno (zmieniając np. postawę człowieka wobec spraw podstawowych) lub słabo (wmontowane w dotychczasowy system poglądów i przemyśleń). Doświadczenie może też np. wywołać trwałą fobię i stać się czynnikiem decydującym lub rozpłynąć się we wspomnieniach, znajdując swoje miejsce w normalnym ciągu życia.

Dla pewnej grupy ludzi takim doświadczeniem poza ich kontrolą, z którym coś trzeba było począć, stało się (niezależnie od jego natury) „zetknięcie z kosmitami”. I podobnie – jak każde inne niecodzienne przeżycie – wywoływało też całą gamę reakcji. Różnych w zależności od swojego charakteru i natężenia oraz od konstrukcji psychologicznej doświadczanych. Dla niektórych osób ich „kosmiczne wyzwanie” zmieniało się z upływem ich życia, czasem lekko je muskając, czasem wręcz porywając je w huragan. Tacy doświadczani mogli do swoich odwiedzin w i z poszerzonego kosmosu odnosić się zupełnie inaczej na różnym etapie jego obecności. Od prób odrzucania go, odcinania się od niego, przez tęsknotę za nim, kompletną przebudowę swojego światopoglądu w oparciu o informacje płynące „z niego”, aż po zupełne się z nim utożsamienie.

Taką wyboistą drogę radzenia sobie z kosmitami mieszającymi w całym jej życiu przeszła Sherry Wilde. W jej autobiograficznej opowieści czytelniczka i czytelnik zwędrują szlak wiodący przez 60 lat Ery UFO i charakterystyczne dla każdej z jej Epok wyznaczniki. Spotkają małą dziewczynkę podsłuchującą o latających spodkach, młodą dziewczynę przeżywającą dziwne spotkania, dojrzałą kobietę prześladowaną przez pobrania, by wreszcie odkryć jej nową kosmiczną tożsamość. Czy pozytywny odbiór kompletnej sumy odmian doświadczenia – od ekstatycznych po upokarzające i dramatyczne – prowadzi do bardziej skutecznej „aklimatyzacji” UFO w życiu doświadczonych i przybliża możliwość analizy fenomenu? Na to pytanie nie tak łatwo odpowiedzieć.

Nieświadoma uczestniczka

Nie inaczej niż Jim Sparks i Ted Rice (patrz. NIECHCIANY i UNIKALNY PRZYPADEK) oraz inni doświadczani przez interakcje z poszerzonym kosmosem mała Sherry Rice wychowywała się w bogatym przyrodniczo środowisku. Tutaj też po raz pierwszy napotkała Innych: szaroskóre, wielkogłowe skrzaty o ogromnych studniach czarnych oczu. Z pewnymi oporami nazywa ich Szarymi, zaznaczając, że chodzi o czytelność terminu identyfikującego konkretny gatunek ufitów, w którym dodatkowo rozróżnia mniejszych, robotycznych robotników i wyższych, obdarzonych emocjami zarządców. Szarzy koledzy mniej więcej jej wzrostu zabrali ją na swój statek, który zacumowali wysoko nad planetą, by przerażonej dziewczynce zaprezentować gigantyczną falę zmiatającą z powierzchni Wschodnie Wybrzeże jej rodzimych Stanów Zjednoczonych, nie szczędząc jej przy tym oskarżycielskich komentarzy:

 

– Wy to robicie! Czemu to robicie?

 

Umysł dziecka nie jest jednak w stanie połączyć katastrofy rozgrywającej się przed jej zapłakanymi oczami z ludzką działalnością czy też winą jej samej. Koncentruje się on na o wiele bliższych zagadnieniach:

 

– Czy moja rodzina zginęła? Czy statek kosmiczny będzie teraz moim domem?

Ostatecznie reżyser standardowego skądinąd spektaklu pt. „zagłada Ziemi/ludzkości” przyznaje wielkodusznie, że była świadkiem zapowiedzi tego, co się stanie, a nie bieżących wydarzeń. Z perspektywy trzeciej dekady XXI wieku wizja fali kojarzy się momentalnie ze zmianą klimatu ludzkiej roboty. W trwającej dekady współpracy Sherry z Szarymi przybyszami (jedyną rasą, z którą weszła w świadomy lub później przypomniany kontakt) ostrzeżenia przed destrukcyjną działalnością fizyczną homo sapiens względem delikatnej równowagi żywej sfery planetarnej raczej nie występują. Samej doświadczanej zaś lot UFO zapadł w podświadomość jako przyjemność, którą będzie chciała powtórzyć.

Statek kosmiczny stanie się w pewnym momencie bliski niby rodzinny dom, do którego zacznie tęsknić. Zaś obcy kontroler, którego dziełem był pokaz oceanicznej furii, nazwany zostanie przez nią Da i stanie się ojcowską figurą. Tym bardziej że jej ziemski ojczulek odetnie się od „pozaziemskiej sfery” jej życia, nie chcąc słyszeć o tym ani słowa, potęgując nomen omen wyobcowanie Sherry i stawiając ją na drodze do uznania się za jedną z nich.

Wspomnienie lotu poza atmosferę zostało pogrzebane głęboko w podświadomości dziewczynki. Jakiś jego odprysk przedostawał się na powierzchnię pod postacią notorycznego rysowania pewnej twarzy, w której przed czasami okładki Wspólnoty nikt nie rozpoznawał szarego kosmity.

Tym, co nie dawało jej spokoju i stało się detonatorem poszukiwań prawdy o przeszłości za pomocą hipnozy, był utracony czas. Straciła go podczas jazdy samochodem do przyjaciółki przez pola i lasy Wisconsin. Umówiwszy się na konkretną porę, przybyła nieświadomie znacznie później, opowiadając rzekomo o małych ludkach i pojeździe. Niedługo jednak, w jej świadomych wspomnieniach bowiem zakorzenił się kamuflażowy obraz zatrzymujących ją na trasie podejrzanych robotników drogowych i niejasne poczucie, że stało się coś złego, sugerujące gwałt. Odzyskane wspomnienia ujawniły zatrzymanie przez Szarych i zaprowadzenie jej do unoszącego się nad pobliskim wzgórzem pięknego spodka, gdzie powitana została przez bardziej podobną do niej humanoidkę. Następnie poddana została badaniom i wypytana o sprawy różnego charakteru: od jej zdania na temat prezydenta i na kogo głosowała, po inicjację seksualną i destrukcję przyrody przez ludzkość. Mimo solennych zapewnień o zatrzymaniu przez nią wspomnień tego ponownego spotkania z jej kosmicznymi druhami, te szybko zaniknęły, pozostawiając ją nieprzygotowaną na atak o wiele drastyczniejszych doznań wraz z nadejściem Epoki Uprowadzeń.

Świadoma ofiara

Na lata 1987-1989 przypada najintensywniejszy okres pobrań Sherry przez dozorcze szare kreatury, wśród których, na bazie paradoksu, kwitła miłość do Da. Nasza bohaterka doświadczyła wszystkich traumatyzujących procedur, łącznie z poborem jajeczek i uczestnictwem w eksperymencie hodowlanym hybrydowych dzieci. Przerażającym „potwierdzeniem” realności jej niezwykle częstych uprowadzeń były blizny na jej ciele. Gorzej, bo odkryła jej również na ciele odsuwającego się od niej coraz bardziej męża. Wraz z odsłanianiem kurtyny skrywającej jej „kosmiczne życie” coraz więcej trudności przynosiła jej konieczność trzymania fasonu w ziemskiej codzienności. Zaś jej szarzy dręczyciele najwyraźniej postanowili przeciwstawić się ludzkiej tabuizacji i ośmieszaniu tematów i osób z nimi związanymi. Któregoś razu Sherry otrzymuje od swojego ulubionego Da swego rodzaju misję przekazania wiedzy o jego aktywności kilku osobom ze środowiska biznesowego Sherry. To prominentne osoby, wobec których odczuwa ona respekt, i poczucie wstydu związanego z samą perspektywą zaklasyfikowania jej jako „UFO-czubka” jest dla niej przytłaczające. Przeciwstawienie się zleceniu Obcych jednak nie wchodzi w grę. Sherry przełamuj się i jej rozmowy na temat fenomenu UFO z jej autorytetami przynoszą nadspodziewanie pocieszające rezultaty.

 W toku bieżących pobrań odzyskuje ona wspomnienia o poprzednich, w których gdzieniegdzie migają przełamujące rutynę horroru incydenty. Jak np. podczas przechadzki z Da po sali pełnej „wyłączonych” amerykańskich pobranych, zabranych najpewniej z wietnamskiej dżungli. Sherry zaczyna też „dostrajać” się intuicyjnie/pozazmysłowo do swoich oprawców i niedługo potrafi wyczuć ich nadejście jako swoiste przeczucie intruzji. Jednak odczuwane przez nią dosłownie jako „wyczuwanie” charakterystycznego odoru wydzielanego przez stworzenia lub ich środowisko.

 Jakby było mało nieszczęść, w rytmie kosmicznych kontaktów jej małżeństwo zmierza ku nieuchronnemu rozpadowi.

Bezradna matka

Copyright by centro-selva-tropical-hay-portal-otra-ilustracion-3d-dimension_76964-2311.jpg

Nadzór i kontrola ludzkiej prokreacji są popularnym tematem ufoversum. W przypadku Sherry doszedł on chyba do najbardziej ekstremalnej formy wtrącania się szarych seksoholików w tę zdawałoby się najintymniejszą ze sfer zarezerwowaną dla nas niezbywalnym prawem gatunku. Podczas jednej z niezliczonych przeprowadzek (kojarzonych przez Sherry z ucieczkami przed niezidentyfikowanym zagrożeniem) i buszowania wśród pudeł niczym grom z jasnego nieba otrzymuje nieodparty rozkaz poczęcia natychmiast. Niezwłoczne doprowadzenie do stosunku seksualnego z mężem oczywiście skutkuje zapłodnieniem i w efekcie przyjściem na świat kolejnej osobniczki z interesującej dozorców linii genetycznej. W trakcie trudnej ciąży, wzbudzającej zaniepokojenie ziemskich lekarzy, Sherry otrzymuje uspakajającą diagnozę od swoich gwiezdnych towarzyszy. Wraz z dość standardowymi komunałami w stylu „to istotne, by to dziecko się urodziło”. W jej zmienionych wspomnieniach istota wygłaszająca przepowiednie objawiła się jej jako rdzenna Amerykanka o anielskiej aurze, toteż Sherry opowiadała swojej maleńkiej córeczce o anielskiej opiece nad nią. Szybko miało się jednak okazać, że zainteresowanie nią ze strony niebiańskich bytów raczej winno kojarzyć się z diabłami.

Młoda matka nie od razu odkrywa, że latające spodki są częścią życia także jej dwóch córek. Ich doświadczenia otulone są nieodłączną zasłoną zapomnienia. Jest w szoku, gdy córka pokazuje jej rysunki lądującego talerza, przypominając jej, że to ona – nikt inny – kazała je rysować, by okiełznać niepokój w związku z przeżyciem autentycznej obserwacji. Oba te wydarzenia zostały wymazane z jej pamięci – pozostał jednak dowód na papierze. Innym świadectwem uczestnictwa dziewczynek w kosmicznym horrorze są charakterystyczne blizny na ciele – pamiątki po badaniach i zabiegach wymazanych ze świadomości. Z drugiej strony pomiędzy Sherry i jej córką – już podówczas nastolatką – zadzierzgnięta zostaje duchowa więź. Która pozwala matce w stanie medytacji zobaczyć miejsce i okoliczności, w których dziewczyna się znajduje – faktycznie. Udaje się do niej fizycznie przyjechać i przerwać jej przykry wieczór wynikający z jej ówczesnego toksycznego związku.

Jakby było mało dziwnych zjawisk mających związek z młodszym pokoleniem, na jaw wychodzą niemniej dziwne okoliczności związane ze starszym, czyli z matką Sherry. Nie dość, że sama doświadczyła obserwacji spodków w młodości, to jeszcze przyznaje się córce do wysoce zastanawiających okoliczności – jej z kolei – poczęcia. Których według niej nie było. To znaczy, ciąża zaczęła się u niej rozwijać podczas okresu wstrzemięźliwości seksualnej wywołanej względami medycznymi. Trudno o bardziej łopatologiczny sygnał, że Sherry jest skądinąd. Ten wniosek stanie się ostatecznie dla niej – podobnie jak dla Teda Rice’a – rdzeniem próby poradzenia sobie z jej doświadczeniem.

Jednym z najtragiczniejszych komponentów bycia rodzicem pobieranego dziecka było zawsze poczucie strachu i niemożności przeciwdziałania koszmarowi, które cyklicznie je porywa w swe szare szpony. Nie inaczej jest w przypadku Sherry. Frustracja związana z niemocą poradzenia sobie z własną traumą, rozpadem małżeństwa i odkryciem uczestnictwa w pozaziemskiej grozie jej córki doprowadzi ją do granicy wytrzymałości. W przeciwieństwie jednak do innych doświadczanych rodziców jej udaje się ową granicę przekroczyć i – nie mogąc zapobiec eksperymentowaniu na jej pociesze – przynajmniej złagodzić jego skutki. Jedną z jaskółek zmiany w relacji ofiara-oprawca jest mentalna prośba wysłana do Da, która zostaje spełniona. Córka Sherry ma być pozbawiona wspomnień o jej koszmarze permanentnie i nieodwracalnie, by mogła nieobciążona prowadzić zwyczajne, udane, ziemskie życie. I hokus-pokus – kosmiczna blokada okazuje się tak skuteczna, że jej beneficjentka stara się storpedować wydanie przez matkę recenzowanej w tym miejscu pozycji, uznając jej treść za kosmiczne farmazony. W związku z rozwojem kosmicznej interakcji Sherry można się zastanawiać, czy nie żałowała ona zaklęcia zapomnienia, które przecież pozbawiło jej dziecko gwiezdnego dziedzictwa.

Cobyright by nolan-nasser-garden-of-eden150.jpg

 

Ciąg dalszy powikłanych losów dysfunkcyjnej rodziny kosmicznej już za tydzień.

Scroll to Top
Przewiń do góry